Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 sierpnia 2013

50 przypadkowych faktów na mój temat

Jak za chwilę się dowiecie, lubię morze :)

Spodobał mi się ten tag oraz fakt, że nikt nikogo nie taguje, każdy (no, prawie każdy) chętnie leci z własnymi opowieściami. No to lecę i ja:

1. Przed laty na koncercie Pidżamy Porno w Proximie podszedł do mnie jakiś chłopak, spytał czy może mnie pocałować i nie czekając na odpowiedź przeszedł do czynu. Miałam potem długo zajady, chyba na tle nerwowym :)

2. W dzieciństwie chodziłam do szkoły muzycznej i grałam na pianinie. Niestety umiejętność nieużywana zanikła :-(

3. Mój najczęściej powtarzający się sen to ten, w którym szukam toalety :D. We śnie przeważnie ją znajduję, ale zawsze jest coś nie tak - np. drzwi się nie zamykają lub na podłodze jest pełno wody.

4. Pierwszy raz w życiu upiłam się za pomocą Cin Cin czekoladowego. Idiotyczny wybór :-D

5. Nie zasnę bez szklanki wody obok łóżka. W nocy się budzę i zazwyczaj muszę sobie łyknąć.

6. Jeśli w sklepie/restauracji obsługa pozostawia wiele do życzenia, nie wracam tam więcej - wykasowuję dane miejsce z mojej zakupowej mapy.

7. W dzieciństwie myślałam, że obstrukcja to biegunka i ciągle mam kłopot z tym słowem. Muszę sobie w myśli przetłumaczyć - “myślałaś zawsze, że to biegunka, a jest odwrotnie, czyli to zaparcie”.

8. W wieku ok. 17 lat obejrzałam film ”Nosferatu wampir” (z Klausem Kinskim) i najwyraźniej wywarł on na mnie spore wrażenie, bo tej samej nocy chodziłam we śnie jedyny raz w życiu (lub jedyny, o którym wiem).

9. Na czole mam małą bliznę - powstała, gdy zemdlałam w amsterdamskim coffee shopie :-). Zrobiło mi się słabo, bo było tam straszliwie gorąco i duszno i bardzo chciałam wyjść, a moja przyjaciółka bardzo chciała zostać - więc kiedy w końcu wstałyśmy i udałyśmy się w stronę wyjścia, efektownie zaliczyłam glebę…na późniejszych zdjęciach z tej wycieczki mam plaster na czole.

10. Przez długi czas wierzyłam w powiązanie, że kiedy wyjeżdżam do Krakowa, umiera jakaś znana osoba. (Kurt Cobain. Księżna Diana. Marlon Brando itd.). Później mi przeszło i przestałam sprawdzać.

11. Zawsze chciałam iść do kina na Noc Reklamożerców, ale jak dotąd nie wyszło.

12. Mam niesamowity talent do wyłapywania literówek w tekście - czasem tylko spojrzę i od razu je widzę. Bardzo niewygodny dar - raczej klątwa, chyba że pracuje się w korekcie.

13. Uwielbiam oglądać pokazy sztucznych ogni.

14. Lubię patrzeć na morze i słuchać jak szumi.

15. Prokrastynatka ze mnie, w dodatku z doskonałą pamięcią - bardzo męczące dla psychiki. Przez całe miesiące/czasem lata wiem, że powinnam coś zrobić, a tego nie robię.

16. Nie lubię cebuli i usuwam ją z przepisów, a z podanych mi dań wydłubuję, jeśli jest to możliwe.

17. W tegoroczny dzień urodzin wrzuciłam na Facebooka ekartkę z napisem “You’re officially too old for rock concerts” po czym tak wyszło, że 2013 jest dla mnie bardzo koncertowy - pierwszy dzień Impact Festivalu, Portishead, Kult, Czesław Śpiewa, a przede mną jeszcze (co najmniej) Sinead O’Connor i Nick Cave <3

18. Jestem okropna bałaganiarą i nie umiem nad tym zapanować. Zwykłam myśleć, że powinna do mnie raz na tydzień przychodzić opieka społeczna na kontrolę. Za to jak już sprzątam, to bardzo dokładnie.

19. Mam starszego brata, który z kolei jest strasznym pedantem i w mieszkaniu ma idealnie czysto.

20. Mój najlepszy zakup ostatnich dni to Turbie Twist, czyli (w dużym uproszczeniu) ręcznik do włosów - miłość od pierwszego użycia <3

21. Kiedyś miałam chomika, rybki i dwa psy. Teraz nic, nie licząc moli odzieżowych i (sporadycznie) muszek owocówek ;)

22. Urodziłam się równiutko 500 lat po Mikołaju Koperniku.

23. Od marca 2013 schudłam ok. 10 kg (yay!)

24. Paliłam papierosy, ale rzuciłam.

25. Uwielbiam umiarkowane temperatury, w czasie upałów jest mi za gorąco, a zimą za zimno.

26. Bardzo lubię deszcz, szum deszczu, nawet moknięcie w deszczu :)

27. Mam słabość do zamków (w sensie budowli).

28. Oraz do historycznych kręgów z kamieni o tajemniczym znaczeniu.

29. Biorąc pod uwagę cztery poprzednie punkty, powinnam zamieszkać w Irlandii :)

30. Nigdy nie jadłam śledzi (zapach mnie odrzucał).

31. Ani niczego w galarecie. Nawet ryby w Wigilię, stanowczo odmawiałam choćby spróbowania.

32. Nie mam wanny :-(

33. Nie mam też balkonu. Nie przeszkadza mi to, chociaż pewnie wygodniej byłoby robić blogowe zdjęcia.

34. Odliczam dni pozostałe do urlopu (ułatwia mi to widget “Days left”) - jeszcze tylko 19 i witaj Chorwacjo!

35. Skoro o widgetach mowa, to bardzo wzbraniałam  się przed smartfonami, aż w końcu uległam i zostałam właścicielką HTC Desire X. Teraz go uwielbiam!

36. Byłam na pierwszych trzech edycjach OFF Festivalu.

37. Wegetarianką stałam się na studiach, to była b. spontaniczna decyzja.

38. W marcu tego roku przeszłam na weganizm i jest mi z tym genialnie. Problem pojawia się na zorganizowanych uroczystościach lub w tzw. normalnych restauracjach.

39. Nie lubię węży…

40. Kocham za to delfiny. Może z powodu uwielbianej w dzieciństwie francuskiej kreskówki “Biały delfin Um” :-)

41. Nie lubię piwa, jest dla mnie za gorzkie i  wypiłam go w życiu bardzo mało.

42. Bardzo smakuje mi za to cydr, coraz łatwiejszy do kupienia w Polsce. Najnowsze odkrycie to estoński Kiss Cider, mój ulubiony to jagoda-malina. Polecam!

43. Kiedyś nie cierpiałam zespołu Myslovitz, drwiłam wręcz z mego brata, który przyznał, że podobają mu się ich piosenki. Potem nagle - kiedy w radiu często leciał utwór “Chciałbym umrzeć z miłości” - odmieniło mi się o 180 stopni, muzykę i wokal pokochałam. Chociaż jeśli o Rojka chodzi, to płytą naj-naj jest “Uwaga! Jedzie tramwaj” czyli Lenny Valentino.

44. Najchętniej chodzę w dżinsach i T-shircie.

45. Uwielbiam owsiankę na śniadanie do tego stopnia, że podczas wyjazdu, gdy jej sporządzenie jest niemożliwe, jest mi smutno i bardzo mi jej brakuje ;-)

46. W dzieciństwie bardzo lubiłam religię i chodziłam na rozmaite zajęcia organizowane przez księży i zakonnice. Grałam nawet w jakiejś "sztuce" rolę Jezusa - do dziś pamiętam, jak dłonią uciszyłam wzburzone morze :-D

47. Nie wiem, ile mam lakierów do paznokci. Jak w końcu uda mi się kupić Helmera, wtedy policzę. Teraz większość z nich stoi na regałach z książkami, a pozostałe w najrozmaitszych miejscach. Wspomniałam już, że jestem bałaganiarą? A tak, w punkcie nr 18...

48. “Mój” portal internetowy, na którym czytam wiadomości, sprawdzam pogodę, zaglądam na forum itp. to gazeta.pl.

49. Nie lubię takich obrotowych drzwi wejściowych , jakich pełno teraz w centrach handlowych. Wejść wejdę, ale bardzo niechętnie.

50. Całkiem niedawno zjadłam pierwszy raz w życiu mango. Jest przepyszne! Również wkrojone do owsianki :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Tag - Liebster Blog


Otagowała mnie Joanna - Dziewczyna z kotem, której serdecznie dziękuję.


Zasady (które zaraz złamię):
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Pytania, jakie otrzymałam:
1. Czym kierujesz się z reguły przy zakupie kosmetyku - reklamą, ceną, opiniami innych, składem, firmą? 
Od wielu miesięcy głównie opiniami blogerek albo własnym widzimisię - tu ma duże znaczenie skład, jeśli kosmetyk jest pielęgnacyjny. Reklama jest kompletnie nieistotna.
2. Czy masz jakąś pasję, a może jest jakaś dziedzina, którą się mocno interesujesz? 
E, nie, raczej nudna jestem - lubię czytać książki, oglądać filmy i seriale, słuchać muzyki, podróżować. Nic ekstrawaganckiego. W dzieciństwie byłam bardziej interesująca - grałam na pianinie, uczyłam się esperanto itp. :D
3. Ulubiony styl wnętrzarski? 
Nie mam, nie oglądam, nie pożądam.
4. Książka i/lub film, do którego lubisz wracać w okresie jesienno-zimowym?
Niezmiennie powtórzę, że lubię wracać do "Nigdziebądź" Neila Gaimana, ale pora roku nie ma tu znaczenia. Jeśli znajdę czas na powtórki (tyle nowości czeka...), obejrzę "To właśnie miłość".
5. Twoje największe odkrycie kosmetyczne (może być tegoroczne, może być wcześniejsze). 
Śmiesznie tani płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive - jeszcze o nim napiszę :) - odkryty dzięki blogom włosomaniaczek.
6. Czy masz jakiś pielęgnacyjny "sekret" na okres jesienno-zimowy? Do czego przywiązujesz największą wagę w tym okresie? 
Staram się szczególnie dbać o skórę dłoni, która w tym czasie pęka aż do krwi, ale żadnego sekretu jeszcze nie odkryłam. Jeśli temperatura spada poniżej -10, zmieniam krem do twarzy na tłusty i nie obchodzi mnie, że gorzej wyglądam.
7. Czy składy kosmetyków są dla Ciebie ważną kwestią? Czy zwracasz uwagę na to, czy są testowane na zwierzętach, mają ekologiczne certyfikaty, czy jest to dla Ciebie raczej kwestia drugorzędna?
Od jakiegoś czasu staram się częściej kupować kosmetyki ekologiczne, o bardziej naturalnych składach. Na studiach wybierałam firmy nietestujące, potem jakoś odpuściłam temat - ale coraz częściej myślę o tym, żeby znów wprowadzić sobie taki reżim.
8. Czy zdarzyło Ci się kupić kosmetyk wyłącznie ze względu na ładne opakowanie? :) Jeśli tak, to jaki?
Ostatnio błyszczyk Tony Moly Cherry Princess :)
9. Wolisz życiową spontaniczność czy jesteś raczej z tych planujących?
Różnie bywa...
10. Z jakimi zapachami kojarzy Ci się jesień?
Dym.
11. Jaka jest Twoja największa zaleta i największa wada?
Zaleta - yyyyy...
Wada - tu łatwiej, np. lenistwo, niesystematyczność, prokrastynacja.


OK, to by było na tyle. Nie wymyślam swoich pytań i nie taguję, myślę, że w tym czasie świąteczno-noworocznym nikt nie miałby czasu na odpowiedzi.

A żeby nie było tak zupełnie nie w klimacie - proszę bardzo, oto jedna z moich ulubionych świątecznych piosenek - znacie?

niedziela, 19 sierpnia 2012

Tag - Reading is cool


Parę miesięcy temu otagowała mnie Olgita z Nie znam się, to się wypowiem! - dziękuję i oto w końcu zebrałam się w sobie, żeby napisać co nieco o tym, że owszem, i ja czytam (nie tylko blogi urodowe ;)).
W dzieciństwie i wczesnej młodości czytałam dużo więcej. Mama często (a może i zawsze) przy okazjach typu Gwiazdka-urodziny-imieniny kupowała mi poza innymi rzeczami książki (o które wcale nie było w tych czasach łatwo), przypuszczalnie zaprowadziła mnie również pierwszy raz do biblioteki. Przeczytałam niemal cały kanon literatury dziecięcej i młodzieżowej. Na studiach kupowałam dużo książek, starałam się chodzić na targi książki do Pałacu Kultury, zaczytywałam się w Williamie Whartonie i Jonathanie Carrollu, kupowałam mnóstwo książek Rebisu i Zysku i s-ki, regularnie odwiedzałam stoisko taniej książki w św. pamięci Hali Koszyki... Ale czas odpowiedzieć na tagowe pytania :)

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Wieczorem, niestety ostatnio coraz szybciej ogarnia mnie senność i nie czytam zbyt dużo. Jeśli książka bardzo mnie wciągnęła - czytam w każdej wolnej chwili porzucając wszelkie obowiązki, jakie jestem w stanie porzucić, dopóki jej nie skończę.

Gdzie czytasz?
Najwięcej w domu - na fotelu lub w łóżku. Rzadko jeżdżę komunikacją miejską, ale jeśli już mi się to zdarzy, to czytanie bardzo umila ten czas. W pociągach i samolotach :). Czekając na poczcie. Leżąc na leżaku w czasie urlopu. No wszędzie :D

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Leżąc na boku z głową dość wysoko na poduszkach najczęściej złożonych, żeby było jeszcze wyżej. Pozycja zdaje się zgubna i dla kręgosłupa, i dla oczu, ale trudno, przyzwyczaiłam się i tak lubię.

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Tzw. "chick lit", czyli łatwo, lekko, przyjemnie i głównie dla kobiet. Na przykład Marian Keyes, Sophie Kinsella, Sheila O'Flanagan, Cecelia Ahern. Fantasy, szczególnie Neil Gaiman i Terry Pratchett. Sporo o wampirach - dokupuję kolejne części serii o Sookie Stackhouse i Anicie Blake. Mam spore zaległości i aktualnie sporą kolejkę do przeczytania - na zdjęciu poniżej.


Co czytałaś ostatnio?
John McGahern "Między niewiastami" i  Charlaine Harris "Czyste sumienie". 

Co czytasz obecnie? Jaką książkę ostatnio kupiłaś / dostałaś?
Czytam "Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął" na zmianę z "Moon Dance" - pierwszą częścią serii "Vampire for Hire" - ta druga ma sporą szansę zdobycia miana pierwszej powieści, którą przeczytałam od początku do końca w języku angielskim - dotychczas tylko zaczynałam czytać w oryginale, nigdy nie kończąc.
Kupiłam ostatnio owegoż "Stulatka" w formie e-booka i "Drugą pełnię" Laurell K. Hamilton na papierze.


Używasz zakładek, czy zaginasz ośle rogi?
Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
O ile dobrze pamiętam, nigdy nie zaginałam rogów, miałam natomiast brzydki nawyk odkładania otwartych książek grzbietem do góry. Szczęśliwie się tego oduczyłam i zaznaczam strony zakładkami - czasem są to gratisy dodane do książek, czasem cokolwiek - pocztówka, paragon.

E-book czy audiobook?
W audiobooki jakoś się nie wciągnęłam, być może wszystko przede mną. Jedyny wysłuchany przeze mnie w całości to "Charlie and the Chocolate Factory" czytany przez Erica Idle z Monty Pythona - świetna rozrywka :)
E-booki w znikomej liczbie mam gdzieś na dysku, ale czytanie na ekranie komputera mnie nużyło. Postanowiłam zrobić sobie przyjemność jednocześnie oszczędzając miejsce w mieszkaniu i w tym miesiącu sprawiłam sobie Kindle'a, o którym marzyłam od pewnego czasu. Już go uwielbiam, mimo że nie ogarniam jeszcze wszystkich funkcji. Uważam, że wygaszacze ekranu są urocze :), a lista darmowych książek w języku angielskim oszałamia!



Jaka jest twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Niestety nie pamiętam, ale chyba nie miałam jednej ulubionej. Czytałam dużo bajek, lubiłam Kubusia Puchatka, Muminki, Mary Poppins, opowieści z Narnii...

Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Nie umiem odpowiedzieć, chyba nie ma takiej jednej postaci. Kiedyś dawno, daaawno temu szalałam za szlachetnością i lojalnością Atosa z "Trzech muszkieterów". Musiałabym na nowo przeczytać Dumasa, ludzie się zmieniają - ja też i teraz mogłabym zupełnie inaczej odebrać tę postać (coś mi świta, że sporo pił ;)). 

Dodam sobie własne pytanie i odpowiem na nie: moja ulubiona książka? Długo takowej nie miałam, mam kilkunastu ulubionych autorów i wiele książek lubię. Ale największym sentymentem obdarzam "Nigdziebądź" Neila Gaimana i polecam ją wszystkim lubiącym fantasy, jeśli jeszcze jej nie znają. 


Mnie wykreowany przez tego autora świat urzekł niesamowicie i pochłonął bez reszty, uwielbiam wracać do tej książki. Przed laty w Londynie specjalnie udałam się do sklepu BBC, żeby nabyć również serial (niestety na VHS, nie było wtedy wydania na DVD - właśnie sprawdziłam na amazon.co.uk i jest DVD za niecałe 5 funtów, czuję, że się nie oprę - zwłaszcza że ostatnio mój odtwarzacz video zmarł śmiercią nagłą i niespodziewaną...). Przed laty w Polsce spędziłam parę godzin w kolejce do Neila Gaimana - głównie po to, żeby spojrzeć mu w oczy ;) no ale mam oczywiście piękny autograf, tematycznie związany z treścią książki:


Czas już skończyć pisaninę i wrócić do "Stulatka". Bardzo chętnie się dowiem, co i jak czytają Paramore, Pani Skeffington i Agga - znów Was taguję, dziewczyny :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Tag - 11 pytań


Tagiem obdarzyła mnie Darkness z Sanktuarium Piękna - serdecznie dziękuję!


Zasady:
1) Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na zadane im 11 pytań i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2) Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i łączy je w swoim poście.
3) Tworzy 11 nowych pytań dla otagowanych przez nią osób i podaje je w swoim poście.
4) Wymienia w swoim poście osoby, które taguje.
5) Nie oznacza ponownie osób, które są już otagowane.


Mam wrażenie, że ten tag już powoli umiera śmiercią naturalną, poza tym dzisiaj przeważa u mnie jesienne rozleniwienie, dlatego nie wymyślam pytań i nie taguję dalej. Odpowiem tylko na te wymyślone m.in. dla mnie.

1. Ulubiony kosmetyk do włosów to...?

 Wciąż szukam takiego, od niedawna czytam włosomaniackie blogi inspirując się nimi. Ulubionym stanie się taki, który uczyni cud na moich marnych włosach :)


2. Jaki kraj najbardziej chciałabyś odwiedzić?


Z mniej realnych Nową Zelandię, Meksyk, Madagaskar. Z bardziej prawdopodobnych - Islandię, Szkocję, Włochy, Francję...

3. Ulubiony serial tv?

 Odsyłam do tagu ulubione seriale. Aktualnie True Blood - muszę sobie zrobić maraton od początku!


4. Jaka książka zapadła Ci w pamięć?

 Jeśli ma być jedna, to Neverwhere (Nigdziebądź) Neila Gaimana.


5. Jakiej cechy nie cierpisz u płci przeciwnej?

 Wydaje mi się, że u obu płci nie cierpię tych samych cech - kłamstwa, obłudy, hipokryzji, nieumiejętności przyznania się do błędu itd.


6. Traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa ;)?

 Czy ja wiem? Pamiętam, że kiedyś byliśmy całą rodziną w lesie, chyba nad jakimś jeziorkiem. Ojciec dał mi do ręki małą śliczną żabkę i powiedział: Idź, pokaż mamie. No więc poszłam, a kiedy mama zobaczyła płaza, wzdrygnęła się z obrzydzeniem krzycząc - weź to paskudztwo ode mnie (czy coś w tym stylu). No i wtedy niestety udzieliły mi się negatywne odczucia, żabka stała się nieprzyjemna w dotyku i wyrzuciłam ją ze wstrętem :D. Teraz nie sądzę, żebym była w stanie wziąć żabę do ręki :).


7. Jakie imię wybrałabyś dla Siebie, gdyby istniała taka możliwość?

 Nadja (od filmu pod tym samym tytułem).


8. Ulubiony środek transportu?

 Urządzenie do teleportacji - gdyby tylko istniało! A poza tym lubię pociągi, ale tylko te nowoczesne. Samoloty też są fajne, nie lubię tylko mieć podkurczonych nóg.


9. Czy zaglądasz na profile swoich dawnych sympatii w serwisach społecznościowych?

 Zdarzało mi się.


10. Najdroższy kosmetyk pielęgnacyjny/kolorowy jaki kiedykolwiek zakupiłaś to... [marka/produkt/cena]

Oczywiście nie pamiętam. Może woda perfumowana Angel tuż po premierze, Meteoryty Guerlaina, podkłąd Shiseido? Najwięcej płaciłam za Creme de la Mer, ale był dla mojej mamy. Najdroższy jaki dostałam - Sisley antycellulit.


11. Co sprawia Ci największą przyjemność? 

Wydzielanie endorfin :P. A powodują to różne czynniki, za dużo by wymieniać :)

Na dziś koniec i kropka.

 

sobota, 21 kwietnia 2012

Tag: 5 moich urodowych obsesji



Tagiem obdarzyła mnie Ejndzel z Bloga pisanego lakierem do paznokci - dziękuję!

Zasady:
1) Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady
2) Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy w Twoim wyglądzie, na których punkcie masz małe obsesje ;)
3) Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych ;)
4) Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego elementu ciała.
5) Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.
 

Właściwie to nie widzę u siebie żadnej obsesji związanej ściśle z wyglądem - wiadomo, że nigdy nie będę wyglądać jak np. Jessica Alba. Dlatego trochę naciągnę zasady i napiszę po prostu, jakie mam kosmetyczno-urodowe odchyły odbiegające moim zdaniem od "normy".

1. Lubię mieć duży wybór żeli/olejków pod prysznic.


Pisałam już o tym kilka razy. Lubię zmieniać zapachy i kupować nowe. Zebrałam aktualny zbiór do tego zdjęcia i właściwie patrząc na nie pomyślałam - "wcale nie jest tego dużo, spokojnie mogę coś dokupić" :).

2. Kiedy latem jest faza upałów, szukam kosmetyków chłodzących.


Niestety bardzo o nie trudno (z wyjątkiem tych na cellulit), a jak już pojawi sie coś fajnego, to mogę być pewna, że niedługo zostanie wycofane. Z rozrzewnieniem wspominam żel do ciała Avon z serii bodajże Soft & Senses w żółtej tubie - kupowałam przed wakacjami dwa, trzymałam w lodówce i byłam z niego cholernie zadowolona, efekt chłodzący był dość długotrwały. Potem była moda na kosmetyki aromaterapeutyczne - pamiętam świetną mgiełkę do ciała Lancome i mleczko do ciała też Lancome Aromatonic z zawartością talku. Oraz pomarańczową galaretkę do ciała Yves Rocher też aromaterapeutyczną. Wycofali, wszystko wycofali :(
Widoczne na zdjęciu masło Yes To Cucumbers kupiłam w desperacji na eBayu w ilości 2 sztuk - niestety "cooling" w nazwie nie oznacza efektu chłodzenia...

3. Codziennie mam na twarzy filtry przeciwsłoneczne.


To gatunek kosmetyczny, którego nienawidzę, ale i tak używam z powodu kwasowej kuracji. Nie znoszę filtrów - bielą, zalepiają, błyszczą, mażą się i sprawiają, że makijaż jest mniej trwały. Niektóre robią to w mniejszym stopniu, ale nie wierzę, żeby istniał jakiś krem bez tych wad. Chociaż wciąż szukam...

4. OK, najbardziej związane z wyglądem - jak wiadomo, lubię mieć pomalowane paznokcie :)



A gdy przypadkiem w pracy odpryśnie lakier i  nie mogę zmyć i przemalować, od razu czuję się gorzej i niekomfortowo :)

Złamałam większość tagowych zasad, więc do kompletu nikogo nie taguję :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Tag - 50 pytań do...

...MadAsAHatter, czyli do mnie :)



Zasady:
1. Wklej logo tagu.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Otaguj dowolną ilość blogerek, od których chcesz się czegoś dowiedzieć.
4. W komentarzach pod notką odpowiedz na 50 pytań zadanych Ci przez czytelników.


Otagowała mnie hatsu-hinoiri, a że spostrzegawcza bestia ze mnie, to zauważyłam i nie będę udawać, że nie :D
Pytajcie więc, o co tylko chcecie! Mogą być pytania standardowe i zupełnie abstrakcyjne, postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię :)
Tag szaleje i rozprzestrzenia się błyskawicznie, zatem nie wskazuję nikogo imiennie - niech czują się otagowane te spośród moich obserwatorek, które jeszcze go nie opublikowały, a mają ochotę - taguję Was!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Tag - 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć


Zasady :
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo mają tańsze odpowiedniki, są przereklamowane, amatorkom są niepotrzebne, bo to sposób na niepotrzebne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór
- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek


Otagowała mnie SachiyoSakurai z bloga Kosmetyczne Prosektorium - dziękuję :)

Będzie bez zdjęć.

1. Nie chcę opalenizny - prawdziwej ani sztucznej.

Zdarza mi się na urlopie leżeć nad hotelowym basenem, ale bardziej w celach wypoczynkowych niż zmiany koloru skóry. Opalam się z trudem, na twarzy dorabiam się raczej przebarwień, poza tym z upodobaniem nakładam kolejne warstwy SPF 50. Samoopalacze i balsamy stopniowo brązujące śmierdzą i trzeba się z nimi męczyć - pilingować skórę przed nałożeniem, nakładać megastarannie, powtarzać co dwa dni - odpada. Solaria to w ogóle jakieś nieporozumienie, nigdy nie byłam. Może bym się kiedyś skusiła na opalanie natryskowe, ale bałabym się, że skończę jak Ross z "Przyjaciół" - pamiętacie ten odcinek?

2. Nie chcę boxów-niespodzianek.

Wiem, że dużo osób je lubi, sam pomysł jest fajny, ale ja często czułabym się rozczarowana. Wolę kupować to, co sama wybiorę, zwłaszcza że mam sporo dziwnych wymagań kosmetycznych :)

3. Nie chcę drogich pędzli do makijażu.

Głównie dlatego, że i tak moje umiejętności w dziedzinie makijażu pozostawiają wiele do życzenia. Pędzle z The Body Shop czy Eco Tools do tego wystarczą, chociaż na pewno te z MAC są wspaniałe.

4. Nie chcę ani jednego kosmetyku firmy Soraya.

Dawno temu, kiedy kupowałam rozmaite górnopółkowe kosmetyki bez opamiętania, miałam również ujędrniający balsam do ciała Shiseido Body Creator, o taki. Po czym w jakiejś drogerii zauważyłam na półce balsam Beauty Creator Body z firmy Soraya, o taki. Według mnie było to skandaliczne odwzorowanie szaty graficznej, wkurzyłam się i od tego czasu bojkotuję Sorayę :)

Nie tak łatwo było wymyślić pięć rzeczy, których nie chcę, zatem pozostając w klimacie fochów i bojkotów-

5. Nie chcę żeli pod prysznic Yves Rocher, tych z serii Jardins du Monde.

Dawno temu miałam, używałam, lubiłam zmieniać zapachy itd. Zresztą mój nałóg żelowy narodził się przed lakierowym :) Właściwie to kupowałabym dalej, zwłaszcza że zapachy nadal produkują ciekawe, ale jest jedno ale - sposób otwierania. Czyli ta zatyczka, nie wiem jak to nazwać, mam nadzieję że znacie produkt. Niewygodna, niebezpieczna dla paznokci, wkurzająca! Strzeliłam focha i w YR bardzo rzadko kupuję cokolwiek.

Chętnie poczytam, czego nie chcą mieć:
- Olgita
- Agga

środa, 14 marca 2012

Tag - Muszę to mieć!


Otagowała mnie Ejndzel z Bloga pisanego lakierem do paznokci - dziękuję :)


Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.
2. Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na Twojej liście kosmetycznych zakupów. Wymień rzeczy, które zamierzasz kupić bądź te, które chciałabyś mieć.
3. Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych.
4. Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego kosmetyku.
5. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

Oto moje aktualne przedmioty pożądania (wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu):



czyli jak pachnieć kościołem. Najpierw się o zapachu naczytałam, potem zamówiłam próbkę w perfumerii Lulua, czas na własną butelkę. Fascynujący! Marzyłam też o Zagorsku, ale niestety pachnie on na mnie tak jak na wielu osobach - marchewką :(


Kosmetyki KIKO, niedostępne w Polsce, co tylko wzmaga moją ochotę. Często czytam o nich na blogach:). Są dość tanie, więc czuję, że w firmowym sklepie przepadnę (o ile go znajdę, okaże się już pod koniec marca...) Chcę chcę chcę - cienie, kredki, lakiery i kto wie co jeszcze!


Lakier Fantasy Fire, okrzyknięty następcą legendarnego Clarinsa 230. Jest świetny i pragnę go taaak mocnooo :D


Oleje do włosów, więcej olejów :) Czuję, że mi służą; chciałabym częściej je nakładać i kupić w najbliższym czasie Amlę i Sesę, i jeszcze jakieś.


Lakiery MIYO, tanie i trudno dostępne. Wiem, że w Warszawie są w drogerii Jasmin mieszczącej się w podziemiach Dworca Centralnego. Byłam tam niedawno, ale śpieszyłam się na spotkanie w Złotych Tarasach i nie miałam czasu na poszukiwania. Chyba szłam niewłaściwym korytarzem, ale po raz pierwszy widziałam podziemia po liftingu i generalnie mnie zatkało z wrażenia, szok :D

Chętnie przeczytam, co kosmetycznego planują kupić/o czym marzą następujące osóbki:
- Paramore
- Sia
- Mala9mi
- SachiyoSakurai
- Mademoiselle Chaos



niedziela, 26 lutego 2012

Tag - Nigdy nie wychodzę z domu bez...


Otagowała mnie wildenx3 z bloga Lakierowy świat - dziękuję!
Zasady:
-Podaj 5 produktów kosmetycznych, które stosujesz wychodząc z domu, takie must have na wyjście (można dołączyć zdjęcie)
-Utwórz osobny post na blogu z kopią obrazka i informacją, kto cię otagował
-Przekaż zabawę i zasady 5 innym bloggerkom

Ograniczenie do pięciu produktów jest chyba awykonalne i nie sądzę, żeby ktokolwiek się w tym przedziale zmieścił, dlatego musiałam zwiększyć tę liczbę. Pomijając rzeczy oczywiste, jak wzięcie prysznica, nawilżenie ciała (albo przynajmniej użycie mgiełki zapachowej), umycie twarzy, przetarcie jej tonikiem, użycie dezodorantu i umycie zębów, wychodząc z domu nie mogę obejść się bez:

1. Zadbania o twarz.


Zawsze nakładam serum, krem nawilżający (lub przy ekstremalnych mrozach natłuszczający) i filtr przeciwsłoneczny - teraz SPF 30, latem SPF 50. Staram się utrzymać pomiędzy ich nakładaniem odstępy ok. 20-minutowe, ale kiedy śpieszę się do pracy na 8, nie udaje mi się. Minimum makijażu to puder sypki i tusz do rzęs. Zazwyczaj jednak staram się zrobić cały make-up, czyli dochodzi do tego podkład-baza pod cienie-cień-róż. Czasem kreska :)

2. Zadbania o usta.


Bez tego nie wyjdę. Czasem jest to tylko sztyft lub balsam pielęgnacyjny, czasem błyszczyk lub szminka, czasem nakładam jedno po drugim. Sztyft do ust muszę zawsze mieć przy sobie i używam kilka-kilkanaście razy dziennie.

3. Zadbania o dłonie.


Kiedyś nakładałam krem do rąk tylko na noc, te beztroskie czasy dawno minęły :) Nie mam niestety nawyku kremowania dłoni po każdym umyciu, ale staram się to robić kilka razy dziennie, inaczej odczuwam suchość. Noszę przy sobie jakąś minitubkę i używam od czasu do czasu.

4. Pomalowania paznokci.


Do sklepu spokojnie mogę iść bez lakieru, do pracy już nie :). Na szczęście w obecnej erze błyskawicznych wysuszaczy lakieru nie mam problemu z pomalowaniem paznokci chociażby tuż przed wyjściem.

5. Zapachu.


Bez perfum czuję się nieubrana :). Zmieniam je co kilka-kilkanaście dni i poza dwoma wyjątkami (Angel EDP i J.P. Gaultier Classique EDP) nie powtórzyłam nigdy zakupu, zbyt wiele jest do przetestowania :)

Widziałam ten tag na wielu blogach, ale chyba udało mi się znaleźć cztery nieotagowane duszyczki:
1. SachiyoSakurai z bloga Kosmetyczne Prosektorium
2. Pierniczkowa z Nie tylko kosmetycznie
4. Sia z Sia's Obsessions




niedziela, 12 lutego 2012

Tag - Ulubione seriale


Tag zapoczątkowała Orlica, spodobał mi się od razu, jako że jestem nałogową pożeraczką seriali. I tak sobie powolutku myślałam, żeby go zrobić, ale oczywiście nie bardzo mi się chciało, aż zostałam otagowana przez Aggę z Bubble Bath..., co mnie zmotywowało do wspomnień, selekcji i opublikowania moich ulubionych seriali. 

Zasady:
1. Opublikuj logo taga.
2. Napisz, kto cię otagował.
3. Otaguj 5 innych blogerek.
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.

Kolejność będzie w miarę chronologiczna, a tytułów wyszło trzynaście, przyjemna liczba. Parę się nie zmieściło, były czasy, kiedy uwielbiałam oglądać Ally McBeal, Cudowne lata, Przystanek Alaska, Jesse (Jej cały świat), Archiwum X, IT Crowd, Na wariackich papierach, Colombo, Men in Trees, Jak poznałem waszą matkę itd. itd. Nic nie poradzę, lubię oglądać seriale (zresztą filmy też), według mnie to nieszkodliwy nałóg - coś jak kolekcjonowanie lakierów do paznokci, nikomu tym nie szkodzę :)
Od seriali się uzależniam i nie lubię omijać żadnego odcinka. Jak już zacznę jakiś oglądać, to koniec - ciekawi mnie, co będzie dalej i już. Oczywiście są wyjątki, obejrzałam kilkanaście odcinków Klanu wieki temu i na szczęście nie kontynuowałam. Ale taki Przepis na życie oglądam niejako siłą rozpędu i mam nadzieję, że nie będzie wielu sezonów :)
Jako że trzydzieste urodziny dawno za mną, pamiętam czasy, kiedy nie znałam słowa Internet, a w telewizji były dwa programy :D. Przyznaję się zatem, że oglądałam różne seriale, które dziś bym wyśmiała. Dynastię. Powrót do Edenu. W kamiennym kręgu. Niewolnicę Isaurę :D. Na studiach miałam fazę seriali o zjawiskach paranormalnych,  jeden to był Poza granicami rzeczywistości, a drugi chyba Po tamtej stronie. Mam też dziwną słabość do filmów o amerykańskich nastolatkach - fascynują mnie te podziały na popularnych-niepopularnych, obowiązkowe sekcje na żabach, cheerleaderki itp., zaliczyłam więc np. Beverly Hills 90210, Popular (Asy z klasy) i przymierzam się do Gossip Girl :)
Ale miało być o ulubionych, a nie o wszystkich serialach, jakie oglądałam, przystępuję zatem do zwięzłego przedstawiania mojej trzynastki:

1. Robin of Sherwood


Uwielbiałam przed laty ten serial. Nieśmiertelne przygody Robin Hooda i jego wyjętej spod prawa ekipy plus muzyka Clannad. Podkochiwałam się w Michaelu Praedzie i poczułam straszliwe rozczarowanie, kiedy zastąpił go inny aktor :)

2. Twin Peaks


Czyli kto zabił Laurę Palmer? Czekałam niecierpliwie na każdy odcinek tego mistrzowskiego serialu. Od tego czasu David Lynch jest w czołówce moich ulubionych reżyserów.

3. Friends


Lubię od lat, niedawno zrobiłam maraton i powtórzyłam hurtem wszystkie serie. Znana wszystkim grupa przyjaciół z Nowego Jorku plus gościnne występy gwiazd takich jak Bruce Willis czy Brad Pitt :)

4. Buffy the Vampire Slayer


Kiedyś przypadkiem włączyłam TVN w trakcie jakiegoś odcinka i wciągnęło mnie, amerykańska szkoła plus wampiry i dodatkowo duża dawka humoru. Potem specjalnie dla Buffy zmieniłam kablówkę, żeby mieć Wizję Jeden i móc dalej oglądać Buffy, potem w czasie pierwszych podróży na Wyspy rujnowałam się na DVD, podsumowując - jestem wielka fanką :) Mój ulubiony sezon to szósty, a jeden z ulubionych odcinków - to ten, w którym wszyscy stracili głos. 

5. Sex and the City


Też ogólnie znany, więc nie będę się rozpisywać. Oglądałam sporo odcinków w polskiej telewizji, później się dowiedziałam, że go cenzurują, dlatego mam w planach obejrzeć kiedyś całość ponownie, najlepiej z angielskimi napisami. Najbardziej lubiłam Mirandę, najbardziej fascynowała mnie Samanta :)

6. Sześć stóp pod ziemią


Niesamowicie spodobał mi się film American Beauty i nazwisko scenarzysty wyryło mi się na zawsze w pamięci - Alan Ball. Dlatego, gdy zwróciłam uwagę na reklamę nowego serialu HBO na billboardach - tę z czerwoną szminką - i okazało się, że właśnie Alan Ball jest twórcą Six Feet Under - nie mogłam nie zacząć oglądać (szczęśliwie miałam wtedy HBO). Serial genialny, postaci nieźle pokręcone,  ciekawy pomysł z przedstawianiem śmierci przyszłego klienta zakładu pogrzebowego na początku każdego odcinka. Podczas ostatniej sceny ostatniego odcinka ostatniego sezonu płakałam rzewnymi łzami - kto oglądał, raczej mnie zrozumie.

7. Gotowe na wszystko


Chyba nie muszę przedstawiać mieszkanek Wisteria Lane? Najbardziej lubiłam Susan, największy podziw czułam do Bree i jej perfekcjonizmu :)

8. Dexter


Lubię zobaczyć, jak aktor znany mi z innego serialu prezentuje się w innej roli. Tutaj - Michael C. Hall z Sześciu stóp. Seryjny zabójca pracujący w policji? Tego się nie da opisać, to trzeba obejrzeć.

9. Detektyw Monk


Tony Shalhoub (którego pamiętam jeszcze ze Skrzydeł) jako genialny detektyw-policyjny konsultant z milionem fobii i natręctw. Nie obejrzałam wszystkich sezonów, więc planuję powtórkę od początku.

10. Lost


Czyli zagubieni na (niezupełnie) bezludnej wyspie. Podobał mi się bardzo, chociaż pod koniec czułam się nieco zamotana, a ostatnim odcinkiem byłam rozczarowana. 

11. Pulling 


Wyświetlany na Comedy Central pod tytułem Rwanie. Opowiada o trójce współlokatorek z Londynu, dużo imprezowania, przypadkowego seksu, brytyjski humor. Tylko dwa sezony po sześć odcinków i BBC niestety zrezygnowało z kontynuacji.

12. True Blood


Miałam już za sobą lekturę kilku książek Charlaine Harris z cyklu o Sookie Stockhouse, kiedy okazało się, że Alan Ball robi serial :) Od początku bardzo mi się spodobał, więc zupełnie nie wiem dlaczego mam za sobą tylko dwa sezony. Czas to zmienić.

13. The Big Bang Theory


Słyszałam o tym sitcomie tu i ówdzie, trafiłam raz na jakiś odcinek czwartego sezonu na Comedy Central, ale nie zachęcił mnie - teraz już wiem, że trzeba było po prostu zacząć od pierwszego sezonu i koniecznie bez lektora. Aktualnie jestem wielką fanką Sheldona i przede mną piąty sezon :)

Krócej nie dałam rady. Obecnie zaczęłam oglądać Grey's Anatomy, jestem dopiero w połowie drugiego sezonu.

Taguję blogerki, których znak Zodiaku to Wodnik lub Ryby :)

sobota, 31 grudnia 2011

Tag - 5 noworocznych kosmetycznych postanowień



Zasady:

1. Piszemy kto zaprosił nas do zabawy.

2. Podajemy 5 postanowień dotyczących kosmetyków, które mamy zamiar zrealizować w nowym roku. 

3. Zapraszamy do zabawy minimum 5 kolejnych bloggerek.


Otagowała mnie Ejndzel z Bloga pisanego lakierem do paznokci - dziękuję!

Moje postanowienia nie są dla mnie całkowicie niewykonalne (dlatego nie planuję np. drastycznego ograniczenia kupowania lakierów do paznokci), ale nie są też szczególnie proste do zrealizowania. Dlatego swoje szanse na ich dotrzymanie oceniam dość optymistycznie :) 
1. Nie kupować kosmetyków na zapas, ale dopiero wtedy gdy dana rzecz będzie na wykończeniu (dwa wyjątki - żele pod prysznic i lakiery do paznokci). 
2. Więcej systematyczności w używaniu niektórych kosmetyków - z większością nie mam problemu, ale są takie, po które sięgam stanowczo za rzadko - np. woda termalna, peeling do ciała, maseczki oczyszczające i nawilżające, maski do włosów, Driclor, szminki...
3. Czytać więcej o pielęgnacji włosów, wprowadzać w życie, obserwować uważniej, co służy moim włosom. Czyli zgłębiać tajniki olejowania i inne rytuały włosomaniaczek.
4. Uczyć się makijażu oczu, próbować dużo częściej na własnych powiekach - a nie tylko czytać/oglądać tutoriale i myśleć, że mi tak nigdy się nie uda.
5. Jeść mniej słodyczy - zaliczam do postanowień kosmetycznych, bo na pewno wpłynie to pozytywnie na wygląd skóry :)


Taguję 
- Sia z Sia's Obsessions
- Cat Girl z Piękno jest w każdej z nas..
- Carmen10210 z Pazurki Carmen
- Kate z Crazy About Colors
- każdego, kto ma ochotę ujawnić swoje kosmetyczne postanowienia

czwartek, 22 grudnia 2011

Tag Lakieromaniaczki



Grafika pochodzi z bloga Whale's Nails, na którym utalentowana autorka udostępnia nam tę i inne plakietki za darmo, można skorzystać i umieścić na blogu (co oczywiście uczyniłam).



1.Ulubiona marka lakierów
Coraz bardziej moje serce zdobywa firma China Glaze, mają świetne pomysły, pasuje mi konsystencja i pędzelek, dobrze mi się maluje.
2.Lakiery brokatowe czy kremowe?
Kiedyś głównie kremowe, teraz wkręcam się w brokaty. Przeważnie wybieram brokaty kiedy wiem, że będę mogła poświęcić więcej czasu na zmywanie.
3.OPI,China Glaze czy Essie?
Jak w punkcie nr 1 - China Glaze. Uwielbiam Essie i ślinię się do wielu OPI, ale moje paznokcie ich nie lubią - Essie zazwyczaj odpryskują pierwszego dnia po nałożeniu, a kremowe OPI nakładają się nierówno lub bąbelkują, nie znalazłam jeszcze na nie dobrego sposobu.
4.Jak często zmieniasz kolor lakieru do paznokci?
Mniej więcej od stycznia tego roku codziennie, max co dwa dni (jeśli jest mega ładny). Jeśli lakier następnego dnia trzyma się nienagannie, to i tak lubię mu coś dodać dla urozmaicenia. Doczekałam się już komentarzy w pracy typu "drugi dzień ten sam lakier?Wow :)"
5.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Niebieski, na lakierowych półkach jako pierwsze przyciągają moją uwagę.
6.Ciemne czy jasne pazurki?
Właściwie to średnie, nie przepadam za zbyt jasnymi lub zbyt ciemnymi - co z tego, że jest to piękny ciemnogranatowy lub ciemnofioletowy, skoro wygląda na prawie czarny.
7.Co masz aktualnie na paznokciach?
Zoya Charla, ale zaraz zmywam, bo to już trzeci dzień od pomalowania ;) poza tym trochę wytarły się końcówki po umyciu lodówki.
8.Czy lubisz matowe wykończenie?
O tak, kupiłam Essie Matte About You i miałam długą fazę matowania każdego lakieru. Lubię obserwować, jak zabija połysk :)
9.Czy jesteś fanką frenchu?
French miałam robiony raptem kilka razy, zawsze u manikiurzystki. Kupiłam kiedyś biały lakier do końcówek Miss Sporty i naklejki Sally Hansen ułatwiające równe nałożenie, nigdy ich nie użyłam :)
10.Ulubiony zimowy kolor?
Zimą maluję na te same kolory jak w inne pory roku - czyli takie, na jakie mam ochotę danego dnia.
11.Za lakierami jakiej marki szczególnie nie przepadasz?
Nie darzę niechęcią żadnej konkretnej marki, jednak uwielbiam jak lakiery mają nazwy, zwłaszcza bardziej odjechane (z polskich Colour Alike), więc staram się nie kupować tych z bezosobowymi numerkami.
12.Czy używasz lakieru nawierzchniowego?Jaki jest Twój ulubiony?
Tak, najczęściej szybko wysuszającego. Wciąż szukam ulubionego.
13.Jakiego koloru lakieru nigdy (lub prawie nigdy) nie nosisz?
Bezbarwnego :D
14.Czy używasz preparatów podkładowych?Jakie sprawdziły się najlepiej?
Używam zawsze, ale wciąż szukam ideału.
15.Ulubione wykończenie lakieru?
Lubię wszystkie wykończenia z wyjątkiem frost/perły. Zależy od nastroju :)
16.Wzorki czy prosty,monochromatyczny manicure?
Nie umiem malować fajnych wzorków i rzadko próbuję, więc zazwyczaj jest bezwzorkowo.
17.Czy lubisz pękające lakiery (kraki ;) )?
Lubię, mam siedem sztuk i planuję zakup brokatowego China Glaze :)
18.Jakie lakiery znajdują się aktualnie na Twojej wishliście?
Na pierwszym miejscu - Lynnderella, piękne brokaty i trudne do zdobycia. Lecą do mnie trzy sztuki i w styczniu zamierzam upolować kolejne cztery. Marzę też o znalezieniu się w sklepie KIKO.
19.Jaki lakier kupiłaś ostatnio?
Wczoraj kupiłam dwie buteleczki Douglas Absolute Nails - Lucia i Elena.
20.Lubisz dostawać lakiery w prezencie czy kupować je sama?
I to, i to oczywiście. Ale przeważnie kupuję sama sobie :)
21.Kiedy zaczęłaś malować paznokcie?
Na studiach, czyli dawno temu :D


To dość długi tag, ale świetny dla każdej lakieroholiczki. Dlatego taguję wszystkie, które mają ochotę odpowiedzieć na lakierowe pytania, a jeszcze tego nie zrobiły!