Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 września 2013

W końcu urlop! Plus salonowe mani :-)


Jak słusznie się domyślacie, tak przedstawia się właśnie teraz wnętrze mojej walizki. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę...na szczęście na lotnisku muszę się znaleźć około godziny czwartej, więc myślę, że spokojnie zdążę się spakować :-)
Na mapie Dubrownika namierzyłam trzy najważniejsze dla mnie miejsca:
- restaurację wegetariańsko-wegańską Nishta
- sklep ze zdrową żywnością Bio&Bio
- oraz last but not least drogerię dm :-D

Początkowo w salonie kosmetycznym planowałam zrobić tylko pedicure, dziś zdecydowałam się jednak również na manicure i szczęśliwie była jeszcze opcja wydłużenia wizyty. Na stopach mam OPI Are we there yet? w wersji Gel Color i mam nadzieję, że wytrzyma bez skazy co najmniej dwa tygodnie. Powinien, ale nigdy nie wiadomo.
Na dłoniach również OPI - cztery paznokcie lewej dłoni niebieszczą się przy użyciu No Room For The Blues, na serdecznym pomarańczowi się A Roll In The Hague.


Na dłoni prawej odwrotnie:


Pani manicurzystka była zachwycona do tego stopnia, że zrobiła zdjęcia :-) oraz kilka razy stwierdziła, że to bardzo odważny pomysł (z pewnością nie czyta blogów, toż to bardzo zachowawcze jest) i że ona nie miałaby odwagi. Usiłowałam ją zachęcić, ale nie wiem czy skutecznie - sprawdzę przy kolejnej wizycie :-)
A teraz udaję się już zapełniać walizkę. Do zobaczenia za dwa tygodnie :-)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Pożyczone od Mamy: OPI - I Pink I Love You

Lakier pochodzi z 2009 roku z kolekcji Fairytale Bride. Bardzo przejrzysty róż opalizujący na fioletowo.  Nałożyłam trzy warstwy i spokojnie mogę stwierdzić, że mam wrażenie niepomalowanych paznokci. Lakier kompletnie nie mój (zresztą nie jest mój), poza tym mam pożółkłą płytkę i nieładne, nierówne białe końcówki, nie czuję się więc w nim komfortowo :) 





wtorek, 19 czerwca 2012

OPI - Austin-tatious Turquoise

Lakier z kolekcji Texas. Kupiłam kiedyś zestaw miniaturek - gdy byłam na etapie "mam-za-dużo-lakierów-nie-będę-kupować-pełnowymiarowych-butelek", to było jakieś dobre kilkadziesiąt lakierów temu ;). Ten niebieściak spodobał mi się bardzo, więc gdy zobaczyłam  w Dniu Darmowej Dostawy butlę 15 ml w kuszącej cenie 25 PLN na kupkosmetyk, nie wahałam się.
Niestety jest bardzo przejrzysty i to co widzicie, to cztery warstwy (i topcoat); prawdę mówiąc nie zaszkodziłaby piąta. Scrangie nałożyła nawet sześć :)


W butelce mieni się duochromowo i można długo podziwiać przebłyski zieleni i fioletu.


Na paznokciach niestety nie ma tego efektu, ale i tak jest piękny, wybaczam mu te cztery warstwy jak żadnemu innemu nie wybaczam nawet trzech :).


Dopiero dzisiaj załapałam nazwę, ja to mam refleks...(i słabą znajomość angielskiego).


sobota, 22 października 2011

OPI - I Vant To Be A-Lone Star

Miniaturka z kolekcji Texas, zaledwie 3,75 ml. Pochodzi z czasów, kiedy chciałam zamówić jakieś lakiery ale uznałam że mam dużo innych do zużycia i jedyne co mogę kupić to mini buteleczki. Potem oczywiście mi przeszło i zbiór znacznie się powiększył :-). Kolor za bardzo mi się nie podoba, ale kupowałam zestaw z kolekcji Texas, więc nie mogłam tu decydować o odcieniach, a zależało mi na Austin-tatious Turquoise. Słabo kryjący, na zdjęciu 3 warstwy. Jak dla mnie za jasny, nic szczególnego.