Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 czerwca 2013

Orly - Purple Pleather


Już to kiedyś pisałam, ale się powtórzę - bardzo lubię kolekcję Plastix :). Czuję, że skończy się to skompletowaniem całej czwóreczki - teraz marzy mi się Retro Red...
Dziś chłodny fiolet, czyli jeden z moich ulubionych kolorów. Dwie warstwy, wykończenie satynowe, malowanie bezproblemowe - nie ma się co dziwić, że chcę więcej kolorów!



No, może mogłyby być na mnie bardziej trwałe - już w pierwszym dniu noszenia przydarzyło mi się tu i ówdzie wytarcie końcówek. Ale żaden lakier nie trzyma się u mnie długo, więc nie uznaję tego za wadę.
Powyższe zdjęcia w sztucznym świetle tuż po wieczornym malowaniu, a tutaj w słońcu na następny dzień:


Życzę wszystkim miłego dnia! Ja właśnie zaraz idę załatwić Bardzo Ważną Sprawę - trzymajcie kciuki :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Orly - Viridian Vinyl

Lakier z kolekcji Plastix z roku 2010, poza prezentowanym turkusem mamy w niej fiolet, koral i pomarańcz i najchętniej przygarnęłabym wszystkie - niby nic odkrywczego, a coś mnie do nich przyciąga; chyba to matowe szkło buteleczek wysyła do mnie jakiś podprogowy przekaz...
Wykończenie nazwane przez Orly "plastikiem" to półmat, dość boleśnie obnażający każdą nierówność płytki (mogłam wypolerować) i każdy błąd w nałożeniu - dorobiłam się paru bąbelków, chyba dlatego, że zbyt szybko nakładałam drugą warstwę. 
Paznokcie wyglądają dość trupio, ale mnie się bardzo podobają (dla mnie ten odcień to jeden z moich turkusów idealnych) i chętnie ponosiłabym Viridian Vinyl dłużej; niestety brak topcoatu sprawił, że po jednym dniu mam pościerane końcówki, dlatego jutro będzie coś innego :)



W bonusie widok z mojego okna, przeważnie fotografuję lakiery na parapecie. Akurat pięknie lał deszcz :)


wtorek, 27 grudnia 2011

Kleancolor - Fashionista

Ciąg dalszy prezentacji lakierów Kleancolor, na brokatowe topy będziecie musiały zaczekać aż zaświeci słońce, bo bez niego zdjęcia wychodzą mi jeszcze gorzej. Oto Fashionista, czyli zgniły zielony z żółtymi nutami. Kiedyś nie spojrzałabym na taki odcień, dziś mnie fascynuje :) Muszę go rozcieńczyć, niestety lakiery tej firmy są dość gęste. Dwie warstwy.



Porównałam z drugim kupowatym kolorem, jaki mam, czyli Wibo So Matte 04. Od góry mamy Kleancolor, potem Wibo z nabłyszczającym topem, następnie zmatowiony Kleancolor i Wibo solo. 


I jeszcze zdjęcie w sztucznym świetle. Widać, że do mojego Essie Matte About You dostały się holodrobinki, trochę szkoda :(


sobota, 17 grudnia 2011

Orly - Iron Butterfly

Kolejny lakier Orly, ten pochodzi z roku 2009, z kolekcji Metal Chic. Dwie warstwy, czarna baza ze srebrnym shimmerem, efekt jak widać. To mój jedyny matowy lakier, gdyż wszystkie pozostałe mogę zmatowić za pomocą Essie Matte About You :)



niedziela, 20 listopada 2011

Wibo - So Matte + Crocodile Skin

Po obejrzeniu na kilku blogach efektu "skóry krokodyla" stwierdziłam, że ja również muszę mieć nowe pękacze Wibo. A że za późno przeczytałam, że lakier bazowy można po prostu zmatowić i niepotrzebne są matowe lakiery Wibo, moja kolekcja powiększyła się także o dwie buteleczki z serii So Matte. 
Dwie warstwy Wibo So Matte 05 wyglądają w moim dalekim od perfekcji wykonaniu tak:



Ładny szarobeżowy, z przyjemnością będę go nosić jesienią :-)
Fragment ulotki Wibo na temat Crocodile Skin:


Kupiłam dwa kolory - jasny czerwony nr 1, nazwa z zawieszki to Be Sexy Tonight oraz brązowy nr 3, nazwa to Sugar Sweet. Oto test obu kolorów na powyższym lakierze bazowym, od wskazującego kolejno jedna warstwa nr 1, dwie warstwy nr 1, jedna warstwa nr 3 i dwie warstwy nr 3. Byłam ciekawa różnicy pomiędzy drobnym a większym wzorem, ale generalnie niewiele się u mnie różnią. Chyba  lepiej byłoby nakładać cieniutką warstewkę dla uzyskania drobniejszych pęknięć, a grubszą dla większych - czyli tak jak w innych pękaczach. Ja w ogóle mam problem z malowaniem cienkimi warstwami, ale będę musiała potrenować. Widać za to, że druga warstwa czerwonego krokodylka uwydatnia jego kolor, przy jednej warstwie jest ciemniejszy - przebija lakier bazowy.



Mój drugi lakier So Matte to nr 04, żółtozielony. Producent nie pomyślał o nadaniu nazwy, zrobiła to za niego Sabbatha i nie umiem już myśleć o tym odcieniu inaczej :-). Dwie warstwy.



I z nałożonym krokodylowym efektem - od wskazującego jedna warstwa nr 3, dwie warstwy nr 3, jedna warstwa nr 1 i dwie warstwy nr 1.


Tutaj widać, że po dwóch warstwach brązu są drobniejsze wzory niż po jednej, więc ogólnie efekt końcowy może być nieprzewidywalny :-). Poza tym spękania pojawiają się baaaardzooooo poooowoooliiii, najpierw przez dobre kilka minut w ogóle nic się nie dzieje, potem powolutku pojawiają się pierwsze ryski, całość wzoru pojawia się po kilkunastu minutach - to też różnica w stosunku do poprzednich lakierów pękających.
Podsumowując - efekt "skóry krokodyla" uważam za ciekawy, chętnie będę go stosować. A Wam się podoba? Kupiłyście już lub planujecie zakup?