Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Models Own. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Models Own. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2013

Models Own - Dancing Queen

W lakierach Models Own z kolekcji Mirrorball jest coś hipnotyzującego, przynajmniej dla mnie: to te największe, nieregularne brokatowe kawałki - na pierwszy rzut oka w określonym kolorze, ale mieniące się w słońcu na przeróżne barwy. Najpierw kupiłam Freak Out!, bo był najbardziej niebieski. Niedawno koleżanka przywiozła mi ze Szkocji Dancing Queen, w którym jest więcej zieleni, ale i wciąż sporo niebieskości. Teraz przemyślałam sprawę i chcę Boogie Nights - moja tymczasowa awersja do fuksji na pewno kiedyś minie :-)
Lakier nałożyłam jak zazwyczaj na Diamond Geezer (malowałam wieczorem, a fotografowałam rano, więc na zdjęciach jest z Seche Vite). Widziałam w sieci, że świetnie wygląda na czarnym lakierze, koniecznie muszę następnym razem użyć takiej bazy. 






Abba to nie moje klimaty muzyczne, ale któż nie zna Abby? Musical "Mamma Mia!" uwielbiam, jest w nim mnóstwo radości życia i ładnie pokazuje, że młodość to stan umysłu :-)





















czwartek, 22 sierpnia 2013

Models Own - Mixed Up


Dotychczas uważałam, że pomalowanie wzorników lakierami jest mi niepotrzebne. Z powodu bohatera dzisiejszej notki zmieniłam zdanie i możliwe, że jednak to zrobię...Modelkę Mixed Up mam od paru lat i myślałam, że to drobinki holo w czarnej bazie. No bo w butelce tak wygląda, no nie?



 Dlatego nałożyłam go na czarny Black Magic (również od Models Own). Dwa powyższe zdjęcia są zrobione w sztucznym świetle i pokazują lakier bez topcoatu. Widać nieładne nierówności...



Tu już w świetle dziennym i z warstwą Seche Vite, ale top spełnił swoje zadanie wysuszające, po czym został pochłonięty przez brokat i nadal nie jest gładko.


Ano właśnie, Mixed Up to mieszanka dwóch rodzajów brokatu - czarnego i hologramowego w nie do końca bezbarwnej bazie, raczej brudnoniebieskawej. Powyżej na Białej Fabryce od Colour Alike (+topcoat). Trochę brzydal z tej Modelki...




...ale coś mnie jednak w niej pociąga. W ostatniej jak dotąd próbie użyłam żelkowego Block Orange z firmy Barry M i ta wersja podoba mi się najbardziej. Nałożyłam najpierw zwykły top, a potem Seche Vite i jest gładko. Niby niezbyt ładnie, ale ciągle spoglądam na swoje paznokcie :-)

środa, 31 lipca 2013

Models Own - Candy's Pink

To mój kolejny lakier z serii Models Own Pro, pierwszy pokazywałam ponad rok temu tutaj. Nie widzę ich w firmowym sklepie internetowym, więc całkiem możliwe, że są już niedostępne (miały zresztą napis Limited Edition). Niewielka strata, były droższe od zwykłych Modelek o całe 3 funty, a komfort aplikacji pozostawia wiele do życzenia. Barbiowy róż co prawda i tak nakładało się lepiej niż miętę, ale szału nie było - pierwsza warstwa bardzo smużyła; najlepiej kłaść lakier zdecydowanymi pociągnięciami i to tak maks trzema, i oby bez żadnych poprawek, bo wtedy tworzą się nierówności i prześwity. Druga warstwa trochę polepszyła efekt, ale i tak z bliska widać że jest bardzo nierównomiernie. W dodatku lakier jest dość gęsty i nawet gdybym chciała, cienkich trzech warstw nie udałoby się mi nałożyć. Poza tym spokojnie można znaleźć podobny (albo i identyczny) cukierkowy różyk z innej firmy, będzie albo tańszy, albo lepszy w aplikacji (albo i jedno i drugie).

w sztucznym świetle bez topcoatu

 j.w.

 plus Seche Vite, w słońcu

i również z SV w cieniu

poniedziałek, 18 lutego 2013

Models Own - Freak Out!

Nie wiem czy czasem tak macie, że w ostatniej chwili zmieniacie koncepcję pomalowania paznokci - ja owszem :). Przez cały dzień zdawało mi się, że czas na jakiś delikatesik, jesienny beżyk lub brudny róż. Dopiero w czasie zmywania poprzedniego koloru nagle pojawiło się w mojej głowie świdrujące pragnienie Freak Out!, nieprzetestowanej dotąd Modelki z kolekcji Mirrorball. Nie mogłam się oprzeć i oto mam - totalnie imprezowy lakier, mimo że jutro wstaję o 6 z minutami i udaję się do pracy, zarabiać na kolejne zachcianki.
Nałożyłam go na mój ukochany srebrny foil, czyli Diamond Geezer. Lubię ten lakier Butter London jako bazę pod brokaty, bo ładnie na nim widać szczegóły, no i szybko schnie.



Jak widać, we Freak Out! mamy drobny brokat w kolorze fuksji (ostatnio fuksja mnie trochę wkurza i dlatego nie kupiłam Boogie Nights z tej samej kolekcji; teraz trochę żałuję), większy ciemnoniebieski, trochę nitek bladoturkusowych i nieregularny brokat w tymże kolorze - i te poszarpane kawałki robią największy show, ja osobiście nie mogę się przestać gapić ;) - a tu czas spać...



Przy standardowym nakładaniu kawałki brokatu (zwłaszcza te najlepsze) trochę się zsuwały, poradziłam więc sobie metodą "pacnięć". Nie udało mi się pokazać całej zajebistości tego lakieru, ale niestety zrobiłam nikczemnie małą ilość zdjęć, po czym bateria aparatu padła. 
Dobranoc!

wtorek, 5 czerwca 2012

Models Own - Jade-anna

Dziś będą zdjęcia z trochę bardziej dyplomatycznej odległości, żeby ukryć to co jest do ukrycia, czyli niedostatki w nałożeniu lakieru :). Nie wydaje mi się, żebym kiedyś pomalowała nim lepiej, a kolor widać doskonale, więc oto miętowy lakier z linii Models Own Pro - Jade-anna. 
Klasyczne lakiery Models Own mają okrągłe butelki, pojemność 14 ml i kosztują (bez promocji) w firmowym sklepie internetowym 5 funtów. Lakiery Pro mają butelki kanciaste, minimalnie większą pojemność 15 ml i sporo wyższą cenę - 8 funtów. Aha, i są w przeciwieństwie do poprzednich 3-Free, czyli nie zawierają toluenu, ftalanu dibutylu i aldehydu mrówkowego (przypominają mi się mroczne chwile spędzane w zakładzie chemii organicznej...). Jako bonus usprawiedliwiający cenę dodano witaminę E, która ma wspomagać wzrost paznokci oraz filtr UV, żeby kolor nie blakł.


Ja byłam po prostu ciekawa, jak te lakiery mają się do klasycznych Modelek, które bardzo lubię. I nie wiem, czy to kwestia koloru, czy formuły - nie było dobrze. Lakier smużył i nakładał się nierównomiernie, po dwóch warstwach widać było spore prześwity. Dlatego dodałam warstwę trzecią - powiedzmy, ze prześwity zniknęły, pojawiły się za to paskudne bąbelki, a z bliska widać nierówności powierzchni. Obwiniam pół na pół swoją nieumiejętność malowania i formułę Pro.


Na zdjęciach trzy warstwy lakieru bez topcoatu. Potem nałożyłam top Essie To Dry For, który szczęśliwie zniwelował większość nieestetycznych bąbelków i w rezultacie mogę się pokazać w tym mani bez wstydu ;).
Aha, zapomniałabym - lakier pachnie dziwnie, ale bardzo przyjemnie, zwłaszcza po wyschnięciu. Na stronie producenta określają ten zapach jako coś pomiędzy czekoladą a kwiatami :).


środa, 23 maja 2012

Models Own Smash-Up Silver - mój ulubiony pękacz

Lakiery pękające lubię i jeszcze mi się nie znudziły. To dobra opcja na zmianę mani bez zmywania poprzedniego koloru; prawie tak dobra jak nałożenie brokatowego topu - stosuję je naprzemiennie zależnie od tego, ile planuję spędzić czasu kolejnego dnia na zmywaniu :) (trochę zamotane to zdanie...)
Dlaczego ten lubię najbardziej z mojej małej pękającej gromadki? Srebrny kolor pasuje do większości lakierów bazowych. Bardzo szybko zaczyna tworzyć wzór i błyskawicznie wysycha. Kupiłam go w czerwcu zeszłego roku i jeszcze w ogóle nie zgęstniał. Ideał :). Szkoda tylko, że Models Own są niedostępne w Polsce.

Kiko Meadow Green + tytułowy bohater + topcoat:


Barry M Cobalt Blue + j.w. + topcoat:


Fioletowy Basic + Srebrna Modelka bez topcoatu:


I na zakończenie ponownie na Kiko Meadow Green + topcoat:


sobota, 21 stycznia 2012

Models Own - Black Magic

Po prostu czarny kremowy lakier. Nie nosiłam go solo (jeszcze?), jest dla mnie bazą pod brokaty. Nakładało się go niezbyt dobrze, zwłaszcza drugą warstwę, trochę się ciągnął w smołowato -asfaltowym stylu - może powinnam dłużej odczekać po pomalowaniu pierwszej warstwy.



środa, 9 listopada 2011

Moja pierwsza zabawa z fimo

Mniej więcej miesiąc temu zamówiłam na eBayu dwa zestawy gotowych plasterków fimo - uznałam, że nie chce mi się męczyć z samodzielnym cięciem tych długich lasek :-). Przesyłki z Hongkongu dotarły po niecałych dwóch tygodniach, oto zawartość:



Łącznie ok. 360 sztuk, za uśmiechnięte buźki (w pudełku) zapłaciłam 8,13 zł, za mieszankę (bez pudełka) 7,77. Tyle możliwości za tak niewielką kasę :-)
Oto mój fimo debiut. Nałożyłam bazę, dwie warstwy Models Own Feeling Blue,  zwykły topcoat i zaczęłam nakładać buźki przy pomocy sondy. I niestety rozczarowanie - nie chciały porządnie przylegać, brzegi masakrycznie odstawały. Ozdobiłam więc tylko lewą dłoń, nałożyłam drugą warstwę topcoatu i poszłam spać z myślą, że rano będę musiała zmyć. Po przebudzeniu rzut oka i niespodzianka - w nocy plasterki postanowiły się porządnie przyczepić do paznokci i już nie odstawały. Wyglądało to całkiem przyzwoicie nie licząc poodbijanych śladów pościeli, więc użyłam jeszcze Seche Vite. Widać pęcherzyki powietrza, bo nie żałowałam topcoatu, ale całość bardzo mi się podoba - taka wesolutka - i raz na jakiś czas zamierzam sobie tak szaleć:-)



Mam już dwudziestu obserwatorów! Bardzo się cieszę, dziękuję Wam i pozdrawiam gorąco w ten listopadowy wieczór :-)

niedziela, 23 października 2011

Models Own - Fuzzy Peach

To była moja pierwsza buteleczka Models Own, kupiona parę lat temu, kiedy dość często bywałam w Anglii i nie byłam jeszcze lakieromaniaczką. Postanowiłam kupić jedną sztukę i zobaczyć, czy przypadnie mi do gustu. I owszem, przyjemny lakier. Brzoskwiniowy, jak sama nazwa wskazuje, niewiele tu się da napisać:-) bardzo pozytywny, idealny na lato. Dwie warstwy, dobrze się nakłada. Nie pozostaje nic innego, jak kupić więcej kolorów - ciekawa jestem tej nowej linii Models Own Pro, a z Beetlejuice Collection po prostu MUSZĘ mieć minimum jeden. Ach, ten nałóg...



wtorek, 18 października 2011

Models Own - Orangeade

W czerwcu wzięło mnie na zamówienie lakierów Models Own. Miałam też ochotę na kolor pomarańczowy i najchętniej wzięłabym wszystkie możliwe, ale skończyło się na Orangeade i Fluro'Orange (a Fuzzy Peach już miałam). Orange Sherbet i Orange Sorbet - wciąż o was pamiętam, może kiedyś ;-)
OK, Orangeade. Fajna nazwa :-). Brokat w przejrzystej pomarańczowej bazie, trochę gęsty. Na zdjęciu mam 4 warstwy i wciąż widać białą końcówkę, więc lepiej chyba nałożyć go na jakiś bazowy. Widać też przeraźliwie suchą skórę palców, już nad tym bardziej pracuję. To przez ten cholerny zmywacz i przez to, że zmywając brokaty trzymam go średnio 8 minut. Ze zmywacza nie jestem zadowolona, ale jak się powiedziało A i zamówiło hurtem 3 butle po 600 ml, to trzeba powiedzieć B i je zużyć, przecież nie wyrzucę. Jeszcze cała jedna została :-) No i fakt, mogłabym częściej nawilżać dłonie.