Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"

poniedziałek, 8 lipca 2013

Lush - Cupcake Fresh Face Mask

W styczniu tego roku recenzowałam jedną z tzw. "świeżych maseczek" firmy Lush (kto nie widział a ciekawy może kliknąć) i postanowiłam przetestować też inne wersje. Niestety o polskiej filii Lush nadal ani słychu, a maseczek nie da się kupić na zapas - należy je zużyć w ciągu czterech tygodni od daty produkcji. W sumie jest ich dziewięć rodzajów, więc wybór spory. Jednak w tzw. międzyczasie przeszłam na weganizm i staram się przestrzegać go również kosmetycznie - możliwości kupna od razu skurczyły mi się raptem do trzech sztuk (dzisiejszy bohater Cupcake, wypróbowany już Oatifix oraz Catastrophe Cosmetic - na mojej wishlist :)). Lush lubi ładować miód do maseczek, a czasem nawet jajka :)


Zatem Cupcake. 75 g w  typowym dla Lusha czarnym opakowaniu (którego absolutnie nie wyrzucamy po osiągnięciu denka - starannie myjemy i wrzucamy do szuflady w nadziei na to,  że uda nam się skompletować 5 sztuk a potem znów wyjechać gdzieś, gdzie jest Lush - i wtedy za te 5 pustych pudełek dostaniemy gratis wybraną świeżą maseczkę). Kolor brązowy, wizualnie kojarzyć się może z roztopioną czekoladą (można też mieć bardziej turpistyczne skojarzenia, ale po co :)) . Zapach baaardzo mocno kakaowy z nutką wanilii. Nakłada się łatwo i bez trudu można nałożyć cieńszą warstwę niż Oatifix, co przekłada się na wydajność - nie liczyłam aplikacji, ale na pewno było ich więcej - ale marna to zaleta, gdyż nie wyrobiłam się z zużyciem w ciągu przepisowych czterech tygodni, i jako kosmetyczna ryzykantka stosowałam ją również nieco później - na szczęście nie odczułam żadnej różnicy w jakości.
Zdjęcie firmowe jak zwykle kuszące i apetyczne:

źródło zdjęcia: https://www.lush.co.uk/product/105/Cupcake-Fresh-Face-Mask

Lush przedstawia maseczkę Cupcake jako propozycję dla młodszych cer. Dosłownie z opakowania: "czekoladowe niebo dla tłustej i nastoletniej cery". Ja wiedziałam, że ta maska nie jest już dla mnie, ale chciałam ją raz w życiu przetestować, a czasu już nie cofnę...poza tym mam przetłuszczającą się strefę T. Obietnice działania są zresztą dość uniwersalne: siemię lniane ma uczynić skórę odżywioną i miękką, mięta tonizować, masło kakaowe nawilżyć, glinka rhassoul pochłonąć sebum i głęboko oczyścić.

Składniki:


Maseczkę wyjmujemy z lodówki (gdzie musi być przechowywana), nakładamy na twarz na 5 do 10 minut i zmywamy ciepłą wodą. Następnie obserwujemy efekty. No i niestety szału nie ma :(. Cera była owszem, przyjemniejsza w dotyku, trochę gładsza, trochę zmiękczona i ogólnie trochę bardziej ;) ale to wciąż za mało, by się zachwycić...zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce nie da się kupić, a kosztuje toto prawie 6 funtów. Przy czym ponownie zaznaczam, że do grupy docelowej to ja już nie należę - być może jakaś nastolatka o tłustej cerze z wypryskami byłaby wniebowzięta. Ja Cupcake spróbowałam raz, nie żałuję, ale więcej nie kupię - czeka na mnie Catastrophe Cosmetics, a w razie czego chętnie powtórzę Oatifix - która jest bardziej odżywcza niż oczyszczająca. Jeśli ktoś szuka maseczki oczyszczającej - polecam Mask of Magnaminty (z gamy zwykłych maseczek Lush, nie tych "fresh") - uważam, że jest bardzo, bardzo dobra; niestety muszę poszukać wegańskiego zamiennika (znów ten miód...)
A na zakończenie, akurat przed północą...
Boo! :D

7 komentarzy:

  1. nie słyszałam nigdy o tych maseczkach.. czekoladowa? musi być świetna:) szkoda, że do nastoletniej cery.. ja już jestem wiekowa:D

    OdpowiedzUsuń
  2. mimo że również nie jestem w grupie docelowej, chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbować można, a z kupnem masz łatwiej :)

      Usuń
  3. Mad, ależ Ty masz usta! :-)

    OdpowiedzUsuń