Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"

czwartek, 17 stycznia 2013

Lush - Oatifix Fresh Face Mask

W nowym roku moje paznokcie nie zaznały jeszcze kolorowego lakieru, buuu - niech mnie ktoś przytuli ;)
(paskudnie nadłamany winowajca odrasta bardzo powoli...)
Styczeń upływa mi również pod znakiem Lushowej maseczki Oatifix - to jedna z ich słynnych "fresh face masks", należy ją zatem zużyć w ciągu 4 tygodni. Moja została zrobiona 21 grudnia i dziś upływa jej sugerowany żywot - przyznaję, że mam jeszcze odrobinę na jedno użycie i do końca tygodnia planuję zaowsiankować się po raz ostatni :).


Lush poleca Oatifix szczególnie do suchej, wrażliwej skóry. Połączenie składników ma działać odżywczo, nawilżająco i oczyszczająco - trzy w jednym. Banany, masło illipe, płatki owsiane, wanilia, zmielone migdały tworzą całość o megaapetycznym zapachu, aż chciałoby się produkt wyjeść łyżeczką prosto z pojemniczka - niestety (?) smak jest paskudny. 75 g kosztuje prawie 6 funtów - całkiem drogo, zwłaszcza że u mnie będzie to na jakieś 4 użycia (max. 5, mogłam pomylić się w liczbie aplikacji). Maseczkę nakładałam zawsze dość grubą warstwą, nie ma co sobie żałować, skoro i tak ma krótki okres trwałości (nie zawiera konserwantów, należy przechowywać w lodówce).
Świeże maseczki od Lush opisywane są jako jedzenie dla twarzy prosto z kuchni, zdjęcia reklamowe są więc niezwykle apetyczne. Oatifix prezentuje się tak:


źródło zdjęcia: https://www.lush.co.uk/product/304/Oatifix-Fresh-Face-Mask

Skład (przepisany z opakowania):
Glycerine, Fine Oatmeal (Avena sativa), Fresh Organic Bananas (Musa paradisica), Water (Aqua), Ground Almonds (Prunus dulcis), Illipe Butter (Shorea stenoptera), Kaolin, Talc, Vanilla Pod (Vanilla planifolia), Vanilla Absolute (Vanilla planifolia), Sandalwood Oil (Santalum austro-caledonicum vieill), Benzoin Resinoid (Styrax tonkinensis pierre), Coumarin, Benzyl Cinnamate, Linalool, Perfume, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides).


Maseczka wygląda rzeczywiście bardzo owsiankowo. Podczas nakładania czasem coś się osypie, lepiej to robić nad umywalką. Należy ją zmyć po ok. 5-10 minutach - ja po 10 minutach lekko masowałam twarz przed umyciem, żeby migdały mogły zadziałać pilingująco, ale ścieranie jest naprawdę delikatne, właściwie niewyczuwalne. (I robiłam to tuż przed myciem włosów, bo zawsze trochę papki się na nie przedostało). Po zastosowaniu maseczki twarz jest rzeczywiście trochę mniej przesuszona, trochę rozjaśniona, lekko wygładzona, zaskórniki i rozszerzone pory są trochę mniej widoczne - nie ma u mnie jakiegoś spektakularnego efektu "wow", ale w skali 6-stopniowej mogłabym ocenić Oatifix na mocną czwórkę, może nawet 4,5. Czy kupię ponownie - nie wiem, może kiedyś (byłoby dużo łatwiej, gdyby w końcu Lush otworzył sklep w Polsce). Na pewno skuszę się na kolejne "fresh masks", zwłaszcza że już wiem, że nie tak trudno zużyć te maleństwa w ciągu miesiąca.

A w maseczce wygląda się tak :D:


15 komentarzy:

  1. uwielbiam zapach owsianki :) jeśli będę mogła kupić stacjonarnie to myślę , że się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba wszystkie czekamy na polski oddział :)

      Usuń
  2. Muszę ją kiedyś wypróbować! Póki co używałam tylko Catastrophe Cosmetic i jestem zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lush miał się otwierać w tymj roku w Warszawie, zobaczymy czy tak się stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie strasznie kuszą LUSHe, szczególnie Noelek. I wcale nie chce sklepu w Wawie, bo będę musiała chyba drugi etat wziąć, żeby wydolić finansowo :>
    Mad, jeśli będziesz w tej maseczce chodziła po naszym pięknym mieście - jest szansa, że Cię rozpoznam B-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten świąteczny czyścik? Mnie czyściki nie kuszą, ale fakt, nie próbowałam. A ostatnim zdaniem kompletnie mnie rozwaliłaś :D

      Usuń
  5. A ja się pytam po raz kolejny: kiedy Lush będzie w Polsce?? No kiedy???? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no parę linijek wyżej tova1 pisze, że może w tym roku :)

      Usuń
    2. Taaaaa akurat ;) miało juz być w zeszłym i nic :)
      W sumie to może i dobrze, bo pewnie pójdę z torbami jak otworzą u mnie w mieście ;)

      Usuń
    3. Zobaczymy...w sumie mi nie zależy, i tak ceny będą wyższe niż gdzie indziej i zniknie ta otoczka utrudnionej dostępności, a ja ją lubię :)

      Usuń
    4. Ja mam LUSHa tutaj i rzadko kupuję, bo cena wysyłki jest zabójcza. Zniechęca mnie to do nich skutecznie. Chociaż mam ochotę na niektóre smakołyki.

      Usuń
  6. Bardzo Ci do twarzy w tej masce a owsianka i banany brzmią bardzo apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń