Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"

piątek, 18 maja 2012

Kiko - Ink Blue

Wróciłam do wirtualnego świata :). Zepsuł mi się modem i przez 9 dni nie miałam internetu, czułam się z tym bardzo, bardzo dziwnie - owszem, to już klasyfikuje się jako uzależnienie. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny -   dzięki tej awarii pozbyłam się całkowicie mojej blokady czytelniczej, z którą żyłam od ok. dwóch lat. Czytałam bardzo mało i nie mogłam się skupić na tym, co czytam. Kupowane książki rosły w stosiki do przeczytania, a ja męczyłam jeden tom tygodniami, może nawet miesiącami. Oczywiście miałam jakąś wewnętrzną blokadę, która szczęśliwie ustąpiła (mam nadzieję, że na zawsze), nie chodziło tylko o to, że wolny czas spędzałam w internecie zamiast w książkach. No nieważne, cieszę się, że znowu czytam :)
Paznokcie zaczęły mi się paskudnie rozdwajać, a ja niestety maniakalnie je obdrapuję, skórki straszą suchością - proszę o wybaczenie. Chcę pokazać kolejny lakier Kiko o nieskomplikowanej acz trafnej nazwie - koleżanka spojrzała na moje paznokcie i od razu rzekła: o, atramentowy lakier :)
Wykończenie żelkowe, a kolejne warstwy bardzo zmieniają kolor. Tutaj są już trzy:




Jako ciekawostkę pokazuję jedną warstwę (na prawej dłoni):


i dwie (znowu na lewej):


Na dzisiaj tyle, pozdrawiam Was i idę kończyć "Smętarz dla zwierzaków" :)

6 komentarzy: