Being a woman is worse than being a farmer - there is so much harvesting and crop spraying to be done: legs to be waxed, underarms shaved, eyebrows plucked, feet pumiced, skin exfoliated and moisturized, spots cleansed, roots dyed, eyelashes tinted, nails filed, cellulite massaged, stomach muscles exercised. The whole performance is so highly tuned you only need to neglect it for a few days for the whole thing to go to seed.
Helen Fielding "Bridget Jones's Diary"

środa, 2 stycznia 2013

Edynburg w zdjęciach

Halo, wróciłam - zakochana w Szkocji i z niezłomnym postanowieniem powrotu, bo raptem widziałam trochę Edynburga, a to stanowczo za mało. Przez te sześć dni połaziłam trochę po mieście (i po sklepach, akurat w czasie wyprzedaży :)), zwiedziłam National Museum of Scotland, poszłam na wzgórze Calton, do portu, na zamek oczywiście (kocham zamki) i ostatniego dnia - do parku Holyrood włącznie z wdrapaniem się na wygasły wulkan Arthur's Seat (raptem 251 m n.p.m., ale zrobiłam tego dnia prawie 15 km, a ze szczytu o mało mnie nie zwiało :); na szczęście nie padało akurat przez te parę godzin).
Trochę fotek - zamek z bliska:


Widok z Dublin Street:


Na jarmarku świątecznym byłam, grzany cydr piłam :)


Fragment Water of Leith Walkway - ścieżki spacerowo-rowerowej wzdłuż rzeki. Całkowita długość to 12 i 3/4 mili i chętnie kiedyś bym ją przeszła w całości:


Portowy klimat:


Widok na zamek z dachu National Museum of Scotland:


Widok z Calton Hill:


Widok z Calton Hill na Arthur's Seat:


To już w parku Holyrood - kaplica św. Antoniego:


Widok z parku na szkocki parlament i Calton Hill:


I na koniec pejzażyk również z parku:


Zakupowo - udało mi się kupić trochę ciuchów, głównie z wyprzedaży. Parę kosmetyków (zbytnio nie mogłam szaleć z powodu zbyt dużych zapasów), większość za pół ceny (uwielbiam brytyjskie drogerie za takie promocje). I tylko jeden lakier, z czego jestem cholernie dumna :D

7 komentarzy:

  1. O jaaa zazdroszczę Szkocji i wyprzedaży!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko jeden? Podziwiam silną wolę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że już wróciłaś :-) Szkocja piękna, też miałam tam wrócić. Północ rządzi, generalnie \m/
    Jeden lakier? To się wstydzić trzeba, a nie być dumną! Butterek? Lippmann?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo mam za dużo nieużytych ani razu lakierów i mi ciążą na sumieniu ;)
      Skromna Modelka z Mirrorball, kompletnie zapomniałam o Butter London - a nie trafiłam na nie; zapewne są tylko w Harveyu Nicksie, do którego przeważnie nie wchodzę, gdyż jest dla mnie zbyt wytwornie burżujski :D

      Usuń
  4. Też wybieram się do Edynbere - siostra tam wyjechała i już dwa lata się pakuję, żeby ją odwiedzić :)
    Lubię na blogach czytać o miejscach w których były blogerki, szkoda, że tak mało opisujesz...
    Byłaś w Amsterdamie? (W jednym poście jest kubek z Van Gogh.iem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie odwiedź siostrę! Edynburg jest cudowny, bardzo za nim tęsknię i planuję powrót :)
      Hmmm, jakoś tak wychodzi, że nie piszę o odwiedzanych miejscach.
      W Amsterdamie byłam i też polecam :)

      Usuń
    2. OK, właśnie weszłam na Twój blog i widzę, że już Amsterdam zaliczyłaś :)

      Usuń